Wróciłam, ale tylko ciałem. A ciało to prosi o więcej. Tęskni za Twoim dotykiem. Za Tobą całym. Muszę ochłonąć, uspokoić się, uzbroić w cierpliwość. Przestać ciągle myśleć o tych chwilach spędzonych u Ciebie z Tobą, albo chociaż odłożyć je gdzieś, i funkcjonować, normalnie funkcjonować z Tobą jedynie przebiegającym przez myśli. To i tak wystarczająco daje o sobie znać, kiedy proszą Cie byś zrobiła dwie kawy i herbatę a Ty robisz dwie herbaty i kawę. Nadużywam słowa "cudownie". Chyba dlatego, że najlepiej opisuje to wszystko.
Jest cudownie. Ty jesteś cudowny. Cudowne spędziłam godziny z Tobą. Cudownie było wstać rano, po krótkim śnie, założyć Twój sweter, wziąć łyk zimnej kawy, zapalić papierosa przy otworzonym poddaszowym oknie i przyglądać Ci się jak przygotowujesz dla Nas śniadanie. Cudownie było wrócić do łóżka i nie wychodzić z niego, a jeśli to tylko na chwilę, na papierosa, by zaraz wrócić i cieszyć się Twoim ciepłem.
Dzięki tym świętą mam taką beztroskę, a przez myśli coraz częściej przewija się hasło "szkoła", cholera!
I uwielbiam sposób w jaki na mnie patrzysz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz