poniedziałek, 2 kwietnia 2012
198. "Bycie samemu" a "samotność".
Podstawową różnicą między "byciem samemu" a "samotnością" jest możliwość wyboru. Osoba, która chce być sama z wyboru to nie ta, która chce mieć kontakt z kimś, chce być kochana, ale nie może przez na przykład, paradoksalny strach przed bólem z powodu rozstania lub brakiem akceptacji. Można chcieć być samemu, w ciszy, bądź zgiełku. Samemu dla siebie, dla przemyśleń. Niektórym tak łatwiej, na przykład mnie. Po prostu, tak zwyczajnie czasem lubię być sama. Nie potrzebuję kogoś by rozwiązać jakieś swoje rozterki, nie potrzebne mi kogoś zdanie, opinia. Oczywiście nie zawsze, nie popadajmy w jakieś skrajne uogólnianie. Nie będę się otwierać przed kimkolwiek w nadziei, że mi pomoże, skoro wiem, że sama dam radę. Nie jestem aspołeczna. Lubię poznawać nowych ludzi, lubię opowiadać, słuchać, odkrywać nowy punkt widzenia. Nie jestem jakimś pierdolonym Bogiem, no, może troszkę.
A może jestem z tego grona osób, które zakładają, że jeśli nie zaryzykują kochać kogokolwiek, to uchronią się przed bólem. Niee to jest bez sensu.
Cholera! Jestem jeszcze skrajną realistką, czy już może pesymistką?
Jestem zmęczona choć cały dzień nic nie robię. Cierpię na prokrastynację, albo tylko szukam usprawiedliwienia dla mojego bycia leniwym. A wszystkie moje plany, chęci i motywacje sprowadzają się do tego magicznego dnia zwanego "jutro".
Idę, uczyć się.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz