środa, 1 lutego 2012

187. Rozkminy przy - 16

Bla, bla, bla. ''Trzeba ćwiczyć!" Ćwiczyć ubierać w ładne słowa miliardy myśli gotujących się w głowie. , które momentami zachowują się jak przykrywka garnka - skaczą i hałasują.
Teraz myśli mam jak para, która wydobywa się z tego garnka - gorące i nie do uchwycenia. Każdy z nas potrzebuje chwilę przerwy od codzienności, która uśmierca nas bezlitośnie. Pani rzeczywistość, przystawia nam pistolet do skroni, zabiera magię, marzenia i mówi jak źle jest, i że nic tego nie zmieni. Bo jesteśmy pędzeni przez otoczenie jak stado baranów, w którym nie ma indywidualności i możliwości wyrażenia własnego zdania, czy jakiegokolwiek sprzeciwu. I masz ochotę płakać. I płaczesz. I nie wiesz dlaczego płaczesz, czy to przez rozwiązane sznurowadło, temperaturę na zewnątrz przy której myślisz sobie, że przydałoby się drugie 36,6 stopni obok, a może to ta odległość, która dzieli Cię od Twojego uosobionego szczęścia, które gdzieś tam oddycha i zasypia bez Ciebie pochłonięte codziennością. Liczysz do 10ciu by się uspokoić. A kiedy jesteś przy 15stu stwierdzasz, że to nie pomaga. Ocierasz łzy, spoglądasz w lustro i już wiesz co musisz zrobić. Wychodzisz, wciągasz zimne powietrze nosem, łzy znów napływają Ci do oczu, zaczynają spływać po policzku, nie ocierasz ich - śledzisz ich wędrówkę. Wchodzisz do sklepu, pozwalasz sobie na kłamstwo rzucając z uśmiechem krótkie "Dzień dobry". Prosisz o to co wczoraj. Wiesz już, że za chwilę będziesz szczęśliwa, bo masz to czego chciałaś, masz swoje szczęście w tabliczce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz