Angrzejki, że niby co to za święto i jak je należy obchodzić, bo mi nic na ten temat nie wiadomo.
Albo nie, mało mnie to obchodzi.
Bardziej interesuje mnie fakt, że jutro 1 grudnia. Grudzień, miesiąc szału zakupowego, poszukiwań prezentów, upominków. Mnie nie znane jest to uczucie. Czasem nawet myślę sobie, że fajnie byłoby poczuć magię świąt. Być szczęśliwym z odwiedzin rodziny, przygotowań w kuchnii, świątecznych piosenek w marketach. Ale później mi to przechodzi. Bo mnie się proszę państwa magia świąt kojarzy tylko, i wyłącznie z dniami wolnymi od szkoły, wrzeszczącą mamą, że jej nie pomagam w kuchni, nie sprzątam i w ogóle jestem bezużyteczna. Kurwa, jak ja kocham ludzi.
Jutro nie idę na lekcje, tylko na wolontariat, suuuper. Poświęcę się dla tej 5 z biologii.
o, jaka zbieżność ikon...
OdpowiedzUsuń:D
OdpowiedzUsuńMam podobnie, w wigilie zawsze się kłócimy potem się trzeba szybko pogodzić, jemy jemy jemy jemy i tak do sylwestra :D święta przeżywam bardziej wewnętrznie bo rodzina zawsze trochę mnie 'wytrąca' ze światecznej atmosfery. Lubię ubierać choinkę i słuchać świątecznych piosenek (i to trochę wprawia mnie odpowiedni nastrój, ale tylko na chwilę bo zaraz mama każe sprzątać) A generalnie jak komuś o tym mówię to nikt mnie nie rozumie i "Jak to? Ja tam kocham święta itp itd".
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)