Dziwnie jest. Jakoś chyba nie powinno tak być.
Chcę kogoś, nie kogokolwiek.
Chcę ciepłe ramiona, miły głos, gorące usta, przyjaciela do rozmowy, do milczenia, do oglądania filmu, do spaceru.
Chcę móc do kogo pisać w nocy gdy nie mogę zasnąć.
Kogoś kto będzie znosił moje humory, moje widzimisię.
Kogoś kto podejdzie i przytuli bez słowa.
Kogoś kto będzie czekał, tęsknił.
Chcę czuć tą przynależność do kogoś.
Niech już ten listopad się skończy.
Niesamowite, jeszcze nie spadł śnieg, może ktoś mnie w końcu posłuchał. Wracam czytać Wiedźmina. Jutro sprawdzian z chemii i statystyki, zajebiście.
Marzy mi się sesja, może jakiś portrecik, pomyślimy.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz