wtorek, 6 grudnia 2011

177. Czasem marudzę

Jestem dzisiaj zła na cały świat. Ale od początku.
Nie wiem, dlaczego tak jest. Dlaczego z gimnazjum wyniosłam tak niewiele. Dlaczego teraz uczenie się z przedmiotów, które nie bardzo mnie interesują, i które nie są moja najlepsza stroną przychodzi mi z takim trudem. Siedzenie cały wieczór powtarzanie definicji, czytanie podręcznika, przeglądanie notatek, nic ! A później kiedy pani oddaje moja pracę, i kiedy dostaje to moja zacne 2 czasem nawet 1 jestem taka wkurzona na siebie. Na wszystkich tych, którzy dostali lepsza ocenę od mojej. Zawiść i zazdrość mnie ogarnia ! Cholera. Żadnych motywacji, a później obwinianie siebie i wszystkiego wokół, że poszło tak źle. I kiedy słyszę '4! przecież nic się nie uczyłam" kurwicy można dostać. Keep calm, oddychaj.
Cholera, siedzę i kombinuje jak dostane się na piątkowy koncert Farbenów. Strasznie się jaram. Chce jechać, chcę tam być !
Nie mam na nic czasu, Wiedźmin leży, nie mam czasu, nie mam weny twórczej, jestem zła. Chce mi się cały czas spać, bez kawy nie mogłabym normalnie funkcjonować. W szkole z rana nastawiona pozytywnie, ale im dłużej siedzę w klasie, im dłużej przyglądam się i słucham tych ludzi o poziomie IQ równym pelargonii chce mi się rzygać. Im bliżej południa tym bardziej śpiąca jestem. Kiedy wracam autobusem, za oknem deszcz, albo pochmurna pogoda, nie mam nawet siły czytać, powieki mi się same zamykają. Beznadzieja. Wracam do domu, zmęczona, mokra, wkurwiona. I do książek, kiedy uświadomię sobie ile muszę dziś zrobić mam ochotę się zabić. Idę po kawę, i siadam do kompa, ogarniam Facebooka, przeglądam strony, czytam wasze blożki, słucham muzyki. I znów dopada mnie myśl, że jest beznadziejnie. Dużo chcę, i prawie nic nie mogę.
Jutro sprawdzian z fizyki, ciesze się, że ho ho!
No to się wyżaliłam, teraz mogę iść.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz