wtorek, 15 listopada 2011

Sto siedemdziesiąt dwa.

Jestem silna. Miłość przychodzi i odchodzi. Ludzie przychodzą i odchodzą, tylko moja ochota na czekoladę jest wieczna. Nie będę już szukać. Teraz chcę byś Ty mnie znalazł, będę się uśmiechać, choćby przez łzy.
Tak, życie męczy. 
Wtorek, tak, egzystuję, tak z dnia na dzień,  tygodnia na tydzień z miesiąca na miesiąc, z roku na rok, czując tą cholerną potrzebę świadomości bycia z kimś, bycia kimś dla kogoś.
Jeszcze jakoś ogarniam, czekam na święta, później Sylwester, i boje się co będzie po. Szkoła zabierze mi słońce, dzień będzie króciutki, a wieczory jak ten, będą codziennie. Wtedy, to nie ja pójdę do psychoterapeuty, tylko rodzice mnie do niego zaprowadzą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz