Odzyskałam komputer. Jest z czego się cieszyć, ponieważ nie mogę dodawać już mobilnie notek, coś się pojebało. Mniejsza.
Dawno tak się nie czułam. Tak dobrze. Jestem na etapie, w którym mówię sobie jak bardzo Cie nienawidzę, i jakim chujem jesteś, i jak bardzo Cie potrzebuje. Kiedy uśmiech włazi mi na usta, kiedy wspomnienia mimowolnie wywołują uśmiech, staram się szybko uświadomić sobie, że to było i nie wróci. Przecież to nie realne. I już nie sprawia mi to dużego problemu, rozum znowu wygrał, albo to serce się poddało.
Za to serce, albo inny narząd płata mi figle. Nogi jak z waty na jego widok ? Tych cudnych ust z snu, i oczu których spojrzenie przeszywa Cię, i masz wrażenie, że jesteś tam tylko On i Ty.
Tabliczka czekolady w Janikowie, jeszcze trochę i będzie to tradycja.
Nosowska w słuchawkach, sama w domu, trzecia już kawa, tęsknie, nie ma Darii, nie ma nikogo, tylko ja i herbatniki. Kochana jesień.
Czas. <klik>
słodkie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz