Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, które zadaje mi się dość często. Nawet w jednym dłuższym zdaniu sie nie da. Potrzeba monologu. Który i tak pewnie nic by nie wyjaśnił, bo sama musiałabym to sobie uprzednio poukładać. *kocham moją składnię*
COŚ jest coraz lepiej, tylko jeszcze nie potrafię powiedzieć co, i zlokalizować co na to wpływa. Czasem po prostu nachodzi mnie taka myśl, że jest dobrze. Absurdalna, a jakże.
Naprawdę dobrze jest tylko w jednym miejscu, o zawsze tej samej porze, kiedy wyrwana ze snu widzę twarz oświetloną światłem nocy. Tak beztroską i niewinną jak w żadnej innej sytuacji. Myślę wtedy, że jest dobrze, czasem zaszaleję i myślę, że jest cudownie. Dobrze mieć takie pozytywne przebłyski.
Masz tak... wstajesz w nocy, bo budzi Cie koszmar, szukasz czegoś przez jakiś czas w ciemności. Siadasz na łóżku, odpalasz, sprawdzasz godzinę, ah czyli w dniu dzisiejszym zostały mi się jeszcze dwa. Ja tak mam.
Muszę wyzbyć się odruchowej chęci sięgnięcia po papierosa, i zostawić tylko te, kiedy tego potrzebuje. A co jeśli potrzebuje tego częściej niż by się mogło wydawać? Niefajnie. Bo nie każdy mógłby to zrozumieć. Troska innych daje takie ciepełko w serduszku, myślę, że ono kiedyś weźmie i spłonie. Jak płuca. Moje płuca.
Nie zasługuję na panią M. którą darzą mnie inni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz