sobota, 11 sierpnia 2012

204. Zaczynamy na nowo.

Dawno już zaczęliśmy na nowo. Wszystko na nowo. Świat odwrócił się mi o 180 stopni. Uciekłeś.
Zmiany takie powstają na skutek jakiegoś impulsu. Przydarza się coś niespodziewanego, coś czego nie planowałeś, co wyszło w praniu Twoich dotychczasowych zachowań międzyludzkich, stosunków złych i gorszych, zaczynają się przemyślenia, a później uświadamiasz sobie co zrobiłeś nie tak. I ucieka z Ciebie większa część aspołecznej istoty. Walczysz z tym, bo przecież do tej pory było Ci tak dobrze. Może to jednorazowy przypadek w którym Twoje granie, manipulowanie ludźmi nie poszło po Twojej myśli. Twoja ignorancja, lekceważenie innych zostało odebrane nie tak jak wcześniej. I nie cierpiała ta druga osoba tylko Ty, bo dręczyły Cię wyrzuty sumienia. Odezwało się sumienie z którym tak skrupulatnie walczyłaś. Próbowałaś zagłuszyć, wyłączyć. Stało się. Uczucia dopadły Cię po raz kolejny. 
To uczucie, to samo, a jednak tak różne, ale to okazuje się dopiero później. Mnóstwo nieudanych prób ucieczki. Bijesz się ze swoimi myślami, a kiedy wyrzucasz to z siebie, i myślisz, że znów stałaś się więźniem własnych uczuć, uzależnionym on niego jak od papierosa przed snem. Kolejny nałóg. Mocniejszy, silniejszy. Leżysz na podłodze, powstrzymując się od łez myślisz, że w cholernie popierdolone bagno się wpakowałaś. Trzy słowa. Robi Ci się gorąco na sercu. Pocałunek, który uderza Ci do głowy jak alkohol z rana. Kolejny, namiętny, który czujesz między udami. Wszystko znika.
Uzależniona jak od heroiny. Jestem ćpunem, i jak każdego ćpuna nachodzą mnie myśli, że powinnam uciekać. Pytania bez odpowiedzi, które znikaj gdy widzę Twój uśmiech. I nie chcę uciekać, Chcę zostać już na zawsze. Powątpiewam- nie wątpię, bo powrotów nie będzie. I bujajmy się tak po wieki, bo dowodzić możemy razem.  




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz