czwartek, 28 lipca 2011

sto czterdzieści siedem. a może jeden ?


zastanawiam się czy dalej ciągnąć tę numerację, czy zacząć od nowa. z jednej strony chciałabym zacząć od nowa, ale również nie chcę usuwać wcześniejszych postów, to niby takie moje durne zapiski, nie zawsze pisane o zdrowych zmysłach, ale potrafią przywołać wspomnienia, nie zawsze miłe, no ale to wspomnienia - czyli nie bajka. 
zmieniłam szablon, nie do końca jestem z niego zadowolona, nawet miałam taki moment, że chciałam przenieść się na Onet, ale ostatecznie jestem tu. kot, bo kocham koty, bo mam ich 6, kocham je bardziej niż ludzi. a jednym z powodów jest to, że nie umieją mówić, a kiedy mnie irytują wyrzucam je z pokoju - z ludźmi nie zawsze jest tak łatwo. no i to koty, stworzenia fałszywe i niezbyt przyjazne - więc znalazł swój swego.
co u mnie ? nic szczególnego, nałogowo zaczęłam oglądać Dr. Housa to już 3 sezon ii prawie kończę. każdy odcinek sprawia, że nie mogę przestać, że chcę dalej leżeć i oglądać tego uroczego drania. :) siedzę sobie z herbatką, bo zimno mi, za oknem deszczowa pogoda ehh.
nie wiem co z jutrzejszym wyjazdem, najchętniej przełożyłabym go na za tydzień, myśl o tym, że muszę wstać o 7 i w tą nieciekawą pogodę jechać do Natalii sprawia,że kompletnie mi się nie chce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz