Mamy już rok. Rok za sobą.
Ta sobota, kiedy to przyjechałam na noc, do chłopaka z którym rozmawiałam tylko raz. I rozmawiałam z nim do rana, aż znużył mnie sen, piwa, papierosy i nudne filmy w telewizji. A później patrzyłeś jak śpię. I mruczałeś do ucha niskim głosem. Aż spotkała Cię kara, która od tamtej pory nigdy nie była tą samą karą.
Starajmy się. Najmocniej jak potrafimy. Zrozumieć, nie zapominać, nie obiecywać, nie utrudniać. Kochać bezwarunkowo, bez przerw.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz