Uwielbiam jesień. Rdzawe liście na drzewach przypominające mój kolor włosów. Powroty do domu, kiedy to grzeję dłonie na kubku z kawą. Szarą i melancholijną pogodę za oknem. Deszczowe popołudnia, kiedy chce mi się więcej niż zwykle. Wchodzące włosy do ust, kiedy wiatr panuje nad nimi bezlitośnie.
Byłam dziś przygotowana mentalnie na dwa sprawdziany, a ściślej mówiąc miałam ściągi, które de facto nie przydały mi się ani trochę. Wchodzimy na lekcję, cisza... co rzadko się zdarza, już chcę wyrywać kartkę z zeszytu by napisać ten cholerny sprawdzian, i słyszę "Zapiszmy temat...". Ludzie zdziwieni, rozglądają się po klasie z ogromnymi uśmiechami na twarzach, bądź z przyłożonym wskazującym palcem do ust, mówiącym "ćśś". Na następnej lekcji, gdzie również mieliśmy pisać sprawdzian- dosłownie to samo. Cudownie, nie wiem czy cieszyć się, czy płakać, w następnym tygodniu będzie jeszcze więcej roboty, więc nasza radość jest chwilowa.
Dziś moja Paulinka obchodzi osiemnaste urodzimy. Twierdzi, że nie chce mieć tych 18 lat. Jeśli chodzi o mnie to dopada mnie pewien paradoks, bo po pierwsze są sytuacje w których nie chcę być samodzielna i odpowiedzialna za siebie, ale są tez takie w których mam dokładnie przeciwne zdanie. Cóż, czas biegnie nieubłaganie, i pewnie tak już będzie zawsze. A ja dalej będę sobie wmawiać, że mam 13 lat i wcale za rok nie będę pisać matury. Spełnienia wszystkich marzeń dla mojego kochanego geniusza i suki w jednym!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz