czwartek, 29 grudnia 2011

182. Anioł stróż opuścił mnie.

''Napisz coś !'' ''Napisz coś !'' ''Mogłabyś coś napisać !''
Siedzisz po nocach przed laptopem, słuchasz tej swojej muzyki, grasz na niewidzialnych instrumentach, piszesz esemesy nad ranem budząc wszystkich, a kiedy wstajesz o 13 mówisz ''nigdy więcej...'' a i tak robisz swoje. Malujesz się na noc, chodzisz w tej czarnej koszulce i spodenkach, przeglądasz się w lustrze i zachwycasz się tym jak wyglądasz. Gadasz do siebie po angielsku, śpiewasz, oglądasz filmy do połowy. Jesteś nieznośna.
Miałam być tą, której chcecie. Tą najlepszą. Tą którą rozumiecie, możecie porozmawiać o wszystkim. Mieliście się zachwycać, mówić ''Chciałbym kogoś takiego jak ona.'' To była gra, a Wy przegraliście. I nie, nie bawiłam się, bo nikt niczego nie obiecywał. Jeden warunek; nie zakochać się. Takie to trudne ? Najwyraźniej. Jest mi przykro, ale nie będę robić nic z poczucia winy. Bo nie jestem winna.
Nie nadaję się tak na dłuższą metę. Jestem chwilą, nie można mnie mieć, złapać, zatrzymać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz