środa, 1 czerwca 2011

sto trzydzieści dwa.

wczorajszy dzień bardzo udany. i mimo iż za późną godzinę powrotu do domu ojciec nie chciał mi dać pieniędzy na kino,  to i tak nie żałuję. chłopcyk z autobusu. <3 krwawiąca skarpetka Kolczyka. różne skarpetki Maślaka. piwo którego nikt nie chciał. ławeczki które ukradli. ; < chcę jechać z wami na finał BK ! nooo uwielbiam Was. :*
wielbię taka pogodę. zimne krople deszczu spadające na moją rozgrzaną przez słońce skórę. wielbię dzień dziecka, nie poszłam do szkoły, spałam do 12. i nie mam ochoty czytać Sienkiewicza, nie mam ochoty czytać nawet tego cholernego streszczenia. słucham T.love i nie robię nic, co powinnam teraz robić.
idę robić muffiny, jak mi się nie odechce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz